poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Rozdział czternasty - tylko Mnie kochaj

                                                   Gone Too Soon - Simple Plan


Następnego dnia wstałem ok. 9:50
Leżałem i zastanawiałem się czy iść dziś do Lukasa..Z jednej strony tęsknie za nim, ale z drugiej strony.. On nie chce mnie widzieć.. Byłem zmieszany.. więc postanowiłem zadzwonić do Wojtka, to Mój Najlepszy Przyjaciel, rozumie Mnie doskonale. Wstałem, chwyciłem za telefon i zadzwoniłem do Szczęsnego.
- No co tam Aaron?
- A wiesz co, zastanawiam się czy iść do Lukasa. 
- Hm... A jak myślisz, Chce cię zobaczyć?
- Po tej sytuacji z Elisą to nie wiem...
- A propos tej Laski, odzywała się coś do Ciebie?
- Nie... Przynajmniej Mam od Niej spokój
- No tak.. Wiesz co.. idź lepiej do Niego. Pogadajcie szczerze. 
- Dzięki za radę Wojtek. Dobra kończę. Zadzwonie dzisiaj wieczorem albo jutro. Paa
- No hej, trzymaj się!

Odłożyłem telefon i poszedłem w kierunku  szafy. Otworzyłem ją i długo zastanawiałem się w co się ubrać. W końcu zdecydowałem się na taki zestaw. Wziąłem ciuchy i udałem się do łazienki. Tam wziąłem prysznic, przebrałem się i ułożyłem włosy. Następnie zszedłem po schodach i udałem się do kuchni. Zrobiłem Sobie płatki z mlekiem, do tego sok pomarańczowy. Gdy zjadłem wziąłem kluczyki, portfel, telefon i wyszedłem z mieszkania. Wsiadłem do samochodu i ruszyłem. Do Szpitala miałem niecałe 10 minut drogi samochodem.
Po niecałym 9 minutach wjechałem na szpitalny parking. Wyszedłem z samochodu i skierowałem się w strone drzwi wejściowych. Gdy się przed nimi znalazłem stanąłem w miejscu i zastanawiałem się... zastanawiałem się co powie Lukas, gdy Mnie zobaczy. Nie spodziewalem się, że powie coś miłego. Ale raz się żyje. Wszedłem do środka. Zapamiętałem piętro i numer sali, w której On leży. Piętro drugie - sala nr. 15. Gdy znalazłem się przed drzwiami ostrożnie nacisnąłem klamkę. Drzwi się otworzyły, ja zrobiłem jeden głęboki wdech.. Następnie wszedłem do środka. Podolski leżał na łózku i patrzył się na sufit. Gdy usłyszał kroki odwrócił wzrok przed Siebie. Gdy mnie ujrzał uśmiechnął się
- Cześć - szepnąłem 
- No hej. Nareszcie przyszedłeś - rzekł powoli wstając
- Nie, leż. Co tam u Ciebie? - powiedziałem niepewnie
- No ok. Przepraszam, że ci nie wierzyłem. Wczoraj wieczorem Elisa przyszła do Mnie i wszystko odkręciła
- Czyli już  mi wierzysz? 
- No tak głuptasie - zaśmiał się
Uradowany pocałowałem Przyjaciela w usta. On się cicho zaśmiał
Spocząłem na stołku. Rozmawialiśmy i śmialiśmy się w dobre, gdy wszedł lekarz
- Panie Podolski. Mam dla Pana dobrą wiadomość. Za dwie godziny może Pan wyjść ze szpitala. - rzekł 
- o to świetnie! Aaron słyszysz? - zwrócił się do Mnie
- tak - uśmiechnąłem sie
- Dobrze, a teraz jedziemy na ostatnie badania. Niestety Pana przyjaciel nie może jechać z nami. 
- Okej. Ja za ten czas pojade do Domu i troche ogarnę. Za dwie godziny przyjade po Ciebie. czekaj - powiedziałem i wyszedłem z sali. Skierowałem się do wyjścia. Potem wsiadłem do swojego auta i odjechałem. Pojechałem do Swojego domu, po Moje rzeczy, które zabrałem wczoraj z domu Podolskiego. Troche ich było. Musiałem jechać dwa razy. Potem wszystko starannie poukładałem na swoim miejscu, pościeliłem łózko, pościerałem łózko. Gdy wszystko było już gotowe spojrzałem na zegarek. Była godzina 14:00.  Wziąłem więc portfel, telefon i klucze i wyszedłem z mieszkania. Wsiadłem do samochodu i pojechałem do szpitala. Szybkim krokiem wysiadłem z pojazdu na parkingu i wszedłem do szpitala. Tradycyjnie udałem się na drugie piętro, do sali numer piętnaście. Nacisnąłem klamkę i drzwi się otworzyły.  W sali ujrzałem pakującego się Lukasa, gdy Mnie zobaczył uśmiechnął się i powiedział, że już jest spakowany
- Dobrze. Teraz tylko do lekarza po papiery?
- tak. Chodźmy
Postanowiłem, że wezmę torbę Podolskiego, a on w tym czasie pójdzie do lekarza. Udałem się do samochodu i czekałem na przyjaciela. Po chwili przyszedł. Więc wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy. Jego dom jest dalej od szpitala niż mój, więc po niecałych dwudziestu minutach byliśmy pod jego domem. Wjechałem samochodem do garażu i wysiedliśmy z niego. Wziąłem torbe przyjaciela i otworzyliśmy drzwi od Domu. Poszedłem zanieść Jego torbę do sypialni i odrazu wziąć ładowarke do swojego telefonu,, ponieważ bateria mi Pada. A co jak co, ale Ramsey ( ja ) kocha Mieć kontakt ze światem... Już miałem wychodzić  z pokoju gdy wyjście zastawił mi Podolski. Wiedziałem czego chce... Zbliżył się  do Mnie i zaczął ssać Moje wargi. Z ruchu Jego ust można było wyczytać, że pragnie Seksu, ze Mną.. Chciałem mu to dać. Rzuciłem go więc na łózko i po kolei ściągałem jego ubrania, a raczej zdzierałem.. On zrobił to samo z Moimi. Po chwili oboje byliśmy nadzy. Można powiedzieć, że było nam "goło i wesoło" Zaczęliśmy się pieścić. Po 10 minutach Podolski zaczął robić Swoje, gdy skończył ja zacząłem.. No a potem... potem robiliśmy to samo co niedawno codziennie. Spędziliśmy upojną noc






------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Jak widzicie, Wika i jej pełen miłości blog wrócili. Nowy wygląd bloga, nowy adres, nowa autorka.. (bo pisze z nowego konta)
Rozdział ten dedykuje Nats, która cierpliwie czekała na kontynuacje bloga. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz