środa, 20 sierpnia 2014

rozdział piętnasty - tylko Mnie kochaj

*Oczami Lukasa*    

Uwaga 18+ !!

Następnego dnia wstałem przed Aaronem. Umyłem się i przebrałem. Potem zaparzyłem Sobie herbate i położyłem się na kanapie w salonie. Rozmyślałem co będzie dalej ze Mną i Aaronem, z Nami... Nasza miłość jest chyba na tyle silna, aby przetrwała niepowodzenia. Ale nie można być w 100% pewnym.. Ten powrót do Siebie po sytuacji z Elisą tylko wzmocnił nasz związek. Kocham Go, ale nie wiem, czy będziemy do końca razem... Nie możemy być tego pewni. Po jakiś 30 minutach również Ramsey się obudził. Przebrany zszedł na dół.
- Luki, gdzie jesteś? - rzekł
- w salonie - zaśmiałem się
Nie musiałem długo czekać, aby przyszedł do Mnie. Na powitanie pocałował Mnie w usta, ale Ja.. Ja chciałem czegoś więcej... Pociągnąłem Go za ręke, On chyba juz wiedział o co chodzi. Położył się na Mnie i zaczęliśmy się całować. I co zamierzasz ze mną zrobić? - zapytałem, gdy Aaron usiadł na mnie okrakiem
- Pierprzyć cię kochanie. - odpowiedział pochylając się nade mną. Jeknąłem, gdy język Chłopaka zaczął krążyć po mojej klatce piersiowej. W końcu przygryzł jeden z moich sutków, pieszcząc go... Z Moich ust wydał się głośny okrzyk, gdy przejechał palcem po Moim nabrzmiałym członku, wciąż ukrytym pod materiałem pasiastych bokserek. Zniecierpliwiony i niemal sfrustrowany zamieniłem się miejscem górując nad kolegą z klubu.
- Lukass - jęknął, gdy zębami odpiąłem guzik i rozsunąłem suwak jego jeansów.
- Tak? - spytałem unoszcząc twarz
Gdy spojrzał na mnie przełknął ślinkę. Lekko rozproszony przyciągnąłem do Siebie Aarona miażdżąc jego pełne usta w gorączkowym pocałunku. On z chytrym uśmieszkiem wykorzystał to, iż byłem zainteresowany całowaniem go po szyi i znów zamieniliśmy się miejscami. Tym razem znów Ja byłem pod.  Ramsey pewnym ruchem ściągnął bokserki z Mojego tyłka.Nie pierwszy raz widział mnie Nago, ale przypatrywał mi się uważnie...
- Miałeś mnie pieprzyć, a nie gapić się.. - Wkurzyłem się, widząc jak współlokator powoli oblizuje usta
- Robi się - Puścił mi oczko i wziął w ręce Mojego członka - pozwól, że najpierw cię rozgrzeje - wymruczał
Poruszał palcami na Moim przyjacielu tak, że wygiąłem się w łuk. Czując zimną dłoń Ramseya na Swoim penisie chciałem więcej.
- Nie baw się ze mną. - zaskomlałem. Młodszy Chłopak ociągając się wziął Mojego penisa do ust. Jakoś udało mi się powstrzymać od sapania.
- Ugm! szybciej ! - błagałem wspinając się na szczyt rozkoszy. Brakowało mi tylko troche... Nagle On przerwał swoją prace smiejąc się.
- Nie dojdziesz tak - powiadomił mnie ocierając nasze członki o Siebie. Kazał mi otworzyć oczy.
- Teraz twoja kolej.. - szepnął
zwinnie złapałem członka przyjaciela i zacząłem go masować. Potem lizać... Gdy Chłopak prawie już doszedł przestałem,  choć On prosił, abym kontynuował.
Potem lekko rzuciłem go na podłogę. On na początku nie wiedział o co chodzi, a gdy sie domyślił uśmiechnął się. Zacząłem go całować. Jezdziłem językiem po ciele piłkarza. Gdy oboje zapragnęliśmy tego bardzo mocno wszedłem w Niego. Na początku delikatnie, potem z każdą sekundą coraz szybciej i szybciej. Chlopak jęczał z rozkoszy
- teraz Moja praca - wydusił
Wyciągnąłem Mojego członka z Niego i położyłem się na podłodze. On usiadł na mnie i delikatnie Mnie pieścił. Jęczałem, a On był okrutny... W końcu po niecałych 5 minutach "znęcania" się nade mną. Wszedł we Mnie. Na początku bardzo wolno, ociągając się, potem coraz szybciej i szybciej. W końcu oboje doszliśmy. Ramsey położył się koło Mnie zmęczony. Leżeliśmy tak chwile. Potem ubraliśmy się i gdyby nigdy nic udaliśmy się do kuchni. Zrobiliśmy Sobie śniadanie. Ja musiałem iść na trening, zaś Chłopak został w domu. Jadąc autem chciałem, aby ten trening trwał jak najkrócej. Chciałem szybko wrócić do Ramseya i powtórzyć "rozrywkę"




------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Witam! Rozdział dość erotyczny, ale jakoś muszę wynagrodzić fanom bloga czekanie na dalsze części. Myślę, że blog wraca na Swoje stare, dobre tory.


poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Rozdział czternasty - tylko Mnie kochaj

                                                   Gone Too Soon - Simple Plan


Następnego dnia wstałem ok. 9:50
Leżałem i zastanawiałem się czy iść dziś do Lukasa..Z jednej strony tęsknie za nim, ale z drugiej strony.. On nie chce mnie widzieć.. Byłem zmieszany.. więc postanowiłem zadzwonić do Wojtka, to Mój Najlepszy Przyjaciel, rozumie Mnie doskonale. Wstałem, chwyciłem za telefon i zadzwoniłem do Szczęsnego.
- No co tam Aaron?
- A wiesz co, zastanawiam się czy iść do Lukasa. 
- Hm... A jak myślisz, Chce cię zobaczyć?
- Po tej sytuacji z Elisą to nie wiem...
- A propos tej Laski, odzywała się coś do Ciebie?
- Nie... Przynajmniej Mam od Niej spokój
- No tak.. Wiesz co.. idź lepiej do Niego. Pogadajcie szczerze. 
- Dzięki za radę Wojtek. Dobra kończę. Zadzwonie dzisiaj wieczorem albo jutro. Paa
- No hej, trzymaj się!

Odłożyłem telefon i poszedłem w kierunku  szafy. Otworzyłem ją i długo zastanawiałem się w co się ubrać. W końcu zdecydowałem się na taki zestaw. Wziąłem ciuchy i udałem się do łazienki. Tam wziąłem prysznic, przebrałem się i ułożyłem włosy. Następnie zszedłem po schodach i udałem się do kuchni. Zrobiłem Sobie płatki z mlekiem, do tego sok pomarańczowy. Gdy zjadłem wziąłem kluczyki, portfel, telefon i wyszedłem z mieszkania. Wsiadłem do samochodu i ruszyłem. Do Szpitala miałem niecałe 10 minut drogi samochodem.
Po niecałym 9 minutach wjechałem na szpitalny parking. Wyszedłem z samochodu i skierowałem się w strone drzwi wejściowych. Gdy się przed nimi znalazłem stanąłem w miejscu i zastanawiałem się... zastanawiałem się co powie Lukas, gdy Mnie zobaczy. Nie spodziewalem się, że powie coś miłego. Ale raz się żyje. Wszedłem do środka. Zapamiętałem piętro i numer sali, w której On leży. Piętro drugie - sala nr. 15. Gdy znalazłem się przed drzwiami ostrożnie nacisnąłem klamkę. Drzwi się otworzyły, ja zrobiłem jeden głęboki wdech.. Następnie wszedłem do środka. Podolski leżał na łózku i patrzył się na sufit. Gdy usłyszał kroki odwrócił wzrok przed Siebie. Gdy mnie ujrzał uśmiechnął się
- Cześć - szepnąłem 
- No hej. Nareszcie przyszedłeś - rzekł powoli wstając
- Nie, leż. Co tam u Ciebie? - powiedziałem niepewnie
- No ok. Przepraszam, że ci nie wierzyłem. Wczoraj wieczorem Elisa przyszła do Mnie i wszystko odkręciła
- Czyli już  mi wierzysz? 
- No tak głuptasie - zaśmiał się
Uradowany pocałowałem Przyjaciela w usta. On się cicho zaśmiał
Spocząłem na stołku. Rozmawialiśmy i śmialiśmy się w dobre, gdy wszedł lekarz
- Panie Podolski. Mam dla Pana dobrą wiadomość. Za dwie godziny może Pan wyjść ze szpitala. - rzekł 
- o to świetnie! Aaron słyszysz? - zwrócił się do Mnie
- tak - uśmiechnąłem sie
- Dobrze, a teraz jedziemy na ostatnie badania. Niestety Pana przyjaciel nie może jechać z nami. 
- Okej. Ja za ten czas pojade do Domu i troche ogarnę. Za dwie godziny przyjade po Ciebie. czekaj - powiedziałem i wyszedłem z sali. Skierowałem się do wyjścia. Potem wsiadłem do swojego auta i odjechałem. Pojechałem do Swojego domu, po Moje rzeczy, które zabrałem wczoraj z domu Podolskiego. Troche ich było. Musiałem jechać dwa razy. Potem wszystko starannie poukładałem na swoim miejscu, pościeliłem łózko, pościerałem łózko. Gdy wszystko było już gotowe spojrzałem na zegarek. Była godzina 14:00.  Wziąłem więc portfel, telefon i klucze i wyszedłem z mieszkania. Wsiadłem do samochodu i pojechałem do szpitala. Szybkim krokiem wysiadłem z pojazdu na parkingu i wszedłem do szpitala. Tradycyjnie udałem się na drugie piętro, do sali numer piętnaście. Nacisnąłem klamkę i drzwi się otworzyły.  W sali ujrzałem pakującego się Lukasa, gdy Mnie zobaczył uśmiechnął się i powiedział, że już jest spakowany
- Dobrze. Teraz tylko do lekarza po papiery?
- tak. Chodźmy
Postanowiłem, że wezmę torbę Podolskiego, a on w tym czasie pójdzie do lekarza. Udałem się do samochodu i czekałem na przyjaciela. Po chwili przyszedł. Więc wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy. Jego dom jest dalej od szpitala niż mój, więc po niecałych dwudziestu minutach byliśmy pod jego domem. Wjechałem samochodem do garażu i wysiedliśmy z niego. Wziąłem torbe przyjaciela i otworzyliśmy drzwi od Domu. Poszedłem zanieść Jego torbę do sypialni i odrazu wziąć ładowarke do swojego telefonu,, ponieważ bateria mi Pada. A co jak co, ale Ramsey ( ja ) kocha Mieć kontakt ze światem... Już miałem wychodzić  z pokoju gdy wyjście zastawił mi Podolski. Wiedziałem czego chce... Zbliżył się  do Mnie i zaczął ssać Moje wargi. Z ruchu Jego ust można było wyczytać, że pragnie Seksu, ze Mną.. Chciałem mu to dać. Rzuciłem go więc na łózko i po kolei ściągałem jego ubrania, a raczej zdzierałem.. On zrobił to samo z Moimi. Po chwili oboje byliśmy nadzy. Można powiedzieć, że było nam "goło i wesoło" Zaczęliśmy się pieścić. Po 10 minutach Podolski zaczął robić Swoje, gdy skończył ja zacząłem.. No a potem... potem robiliśmy to samo co niedawno codziennie. Spędziliśmy upojną noc






------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Jak widzicie, Wika i jej pełen miłości blog wrócili. Nowy wygląd bloga, nowy adres, nowa autorka.. (bo pisze z nowego konta)
Rozdział ten dedykuje Nats, która cierpliwie czekała na kontynuacje bloga. 

Informacja

Oczywiście Lukas i Aaron są już w Londynie. Lukas nadal przebywa w szpitalu, ale teraz już w Londynie.

niedziela, 17 sierpnia 2014

Rozdział trzynasty - Tylko Mnie kochaj

Obudziłem sie około godziny 14. Rozejrzałem się wokoło : Nigdzie nie było Wojtka. Wstałem powolnie i poszedłem do Kuchni. zobaczyłem na stole kartke, wziąłem ją do ręki i przeczytałem :

Musiałem iść na trening. Fajnie, że ty Nie musisz na razie chodzić.. Poszedłem o godzinie 12. Trzymaj się, będzie dobrze - Wojtek

odlozyłem kartke i postanowiłem od razu jechać do Siebie do domu. teraz mieszkałem niby u Lukasa ale postanowiłem spowrotem przeprowadzić się do Siebie. ubrałem Kurtke, buty i wyszłem z domu. po 15 minutach zaparkowałem auto pod swoim garażem i udałem sie do domu. od razu otworzyłem lodowke, ponieważ umierałem z głodu. Było w Niej tylko światło... więc poszedłem do Sypialni, otworzyłem szafe i wyciągnąłem z niej Podkoszulek, bluze z Herbem Arsenalu oraz Spodnie i poszedłem do łazienki. po 20 Minutach wyszłem z Niej umyty i ubrany. Udalem się do przedpokoju, ubrałem Kurtke, buty, wyszedłem z domu i wsiadłem do Samochodu. Udałem się do pobliskiego sklepu. Kupiłem 3 paczki żele, 2 paczki Chipsów, Pepsi,3 soki, wode gazowaną i niegazowaną, serek do chleba, 3 serki ( takie do jedzenia, wiecie xD) 2piwa, 4 jabłka, pomarańcze, 5 mandarynek, 3 banany, 3 Chleby, 3 bułki, dżem, Mąke, 3 mleka, ser Biały, Ser Zółty, 2 zamrożone zapiekanki i 2 pizze ( również zamrozone) gdy zapłaciłem za zakupu udałem się do auta, zapakowałem siatki do bagażnika i odjechałem. po Około 5 minutach byłem w domu . rozpakowałem zakupy i postanowiłem zrobić naleśniki z dżemem truskawkowym. Usmażyłem 4 Naleśniki, które popiłem sokiem Pomarańczowym. Postanowiłem jechać do domu Podolskiego po swoje rzeczy. ubrałem więc buty, wsiadłem do Auta i pojechałem. po 10 Minutach byłem u Niego w domu. spakowałem wszystkie swoje rzeczy . uwinąłem się w niecałe 30 minut, następnie spakowałem pudła do bagażnika i odjechałem. gdy zaparkowałem auto kolo swojego domu wniosłem pudła do mieszkania i postanowiłem od razu posprzątać cały dom. ta czynność zajeła mi około 3 godzin. Była juz 19 wiec weszłem na Facebooka, Instagrama, Twittera. Potem Pooglądałem TV i poszłem spać rozmyślając o biezącym tygodniu...

Rozdział dwunasty

- Wynoś się stąd! Nie chce cie znać! - wykrzyczał Lukas
- ale Misiu, co się stało? - spytałem. Czułem, że do oczu napływają mi łzy
- ty się jeszcze bezczelnie pytasz co się stało? Była u mnie Elisa, powiedziała że spędziła z tobą noc. Zdradziłeś mnie! 
- Nie zdradziłem cię.. Elisa to moja Przyjaciółka ze Szkoły Średniej. Spotkalismy się wczoraj przypadkowo i zaproponowałem spotkanie, rozmawialiśmy do pózna i Eli zasneła. Nie miałem serca jej budzić, zaniosłem ją do sypialni a sam spalem na kanapie w salonie. przysięgam!
- Lukas, idz już lepiej.. - powiedział spokojnie Podolski spuszczając Głowe
- Dobrze.. Mam nadzieje ze to przemyślisz. do zobaczenia
Wyszłem ze Szpitala i skierowałem się do Naszego domu. Nie wiedziałem co o tym myśleć. Zadzwoniłem więc do Wojtka, powiedział ze zaraz przyjedzie.  Nie minęło może 5 minut a już był u mnie. 
- Stary, w czym problem?
- no bo wczoraj wychodziłem ze szpitala i napotkałem moją przyjaciółke ze Szkoły średniej. zaproponowałem spotkanie, bo dawno się nie widzieliśmy. Spotkalismy się tutaj. gadaliśmy do pózna az ona zasneła. nie miałem serca jej budzić wiec ściągnąłem Jej bluze i położyłem ją w sypialni, sam przespałem się tutaj w salonie. Dzisiaj Elisa była u Lukasa w Szpitalu i bóg wie czego mu naopowiadała, teraz Luki myśli ze go zdradzam.. - opowiedziałem
- Poldi nie jest taki, na pewno to przemyśli. to co, może na rozluźnienie po piwie i meczyk w fife?
- Okej! Ja gram Arsenalem!  - wyrwałem się
- to ja... Chelsea! będą derby Londynu - zaśmiał się Szczęsny
- no faktycznie. to ja przyniosę piwo a ty ustaw gre
-okej
Gdy przyniosłem  6 piw z kuchni zaczęliśmy grać. Nasze mecze wyglądały tak : 0:0, 2:2, 1:0 dla mnie i 0:1 dla Wojtka. Po 5 piwach (dla każdego)byliśmy pijani, Wojtek usnął  na podłodze koło łazienki , a Ja... Ja w łazience koło toalety. wyobrażam sobie, jak to musiało śmiesznie wyglądać

Rozdział jedenasty

*oczami Aarona* Dzisiaj w końcu mogłem odwiedzić Lucasa. Po treningu szybko wróciłem do domu, odświeżyłem się i pojechałem do szpitala. Tęskniłem za Lucasem chociaż tylko dzień go nie widziałem. Brakowało mi go w domu.Po nie całych dwudziestu minutach byłem już w szpitalu. Kiedy szedłem do sali polaka wpadłem na jego lekarza. Zamieniliśmy parę słów odnośnie Podolskiego i ruszyłem dalej. W sumie niczego nowego się nie dowiedziałem. Po chwili byłem już przed salą, poczekałem aż pielęgniarka zmieni mu kroplówkę i wszedłem. 
-Aaron. -podniósł się jęcząc z bólu. 
-Leż głupku. -uśmiechnąłem się i pocałowałem go. -Jak się czujesz?
-Trochę lepiej, ale nie mogę się ruszać. -ścisnął moją dłoń. 
-Jeszcze trochę i wrócisz do domu. -musnąłem go w policzek. 
Siedziałem u niego prawie dwie godziny. Lekarz poinformował mnie żebym już poszedł i dał Lucasowi odpocząć.
  -Przyjdziesz jutro, tak? -zapytał nie pewnie
-Oczywiście. -pocałowałem go na pożegnanie. 
Wychodząc z budynku wpadłem na jakąś kobietę. -Uważaj jak chodzisz. -powiedziała poirytowana. 
-Przepraszam, zagapiłem się. -schyliłem się po telefon, który mi upadł. 
-Elisa? -Aaron? .
-We własnej osobie. -zaśmiałem się 
-Co ty tu robisz? 
-Byłem odwiedzić...przyjaciela. -skłamałem. 
-Oj. Co ty na to żebyśmy się spotkali? -zapytała. 
-Dobry pomysl. To co u mnie? -uśmiechnąłem się i bez namysłu podałem adres Lukasa. Pożegnaliśmy się i każdy poszedł w inną stronę. Elisa to moja przyjaciółka ze szkoły średniej, zawsze mi się podobała. Kiedy dojechałem do domu trochę ogarnąłem mieszkanie i zjadłem pożądny posiłek. Eli miała przyjść o 18 więc jeszcze zdążyłem wpaść do sklepu po wino. Po piętnastu minutach od mojego powrotu zjawiła się blondynka. Nalałem nam wina i usiedliśmy w salonie. Długo rozmawialiśmy aż Elisa zasnęła. Nie chciałem jej budzić i postanowiłem zanieść ją do sypialni. Rozebrałem ją żeby nie spała w ubraniach, a sam położyłem się w salonie. Rano obudził mnie dzwonek do drzwi. Wstałem nie chętnie i poszedłem otworzyć. To był nikt inny jak Szczęsny. Nie wpuściłem go do środka tylko rozmawiałęm z nim w drzwiach. Nic konkretnego nie chciał. Pytał co z Lukasem i tak ogólnie. Kiedy Wojtek poszedł ubrałem się i zjadłem lekkie śniadanie. Pośpieszyłem Eli i wyszliśmy. 
-Mam nadzieję, że to kiedyś powtórzymy. -szepnęła i pocałowała mnie
. Odruchowo odepchnąłem ją i skierowałem się do auta. Po drodze zastanawiałem się nad jej słowami, przecież między nami do niczeo nie doszło. Cały czas miałem złe przeczucia. Kiedy byłem już w szpitalu lekarz powiedział mi, że Lukas nie chcę żebym do niego przychodził. Zdziwiłem się, kompletnie nie wiedziałem o co chodzi, dlatego postanowiłem, że sam tam wejdę.
-Lukas o co chodzi? Dlaczego nie chcesz mnie widzieć? -zapytałem

Rozdział dziesiąty

*Oczami Aarona*

Nie czekając ani Chwili dużej zamówiłem Taksówkę i pojechałem do Szpitala, do Którego zawieźli Mojego Chłopaka. Po paru minutach wysiadłem z Samochodu, dałem Taksówkarzowi Banknot i wszedłem do Szpitala. Zapytałem Pielęgniarki, która obok mnie przechodziła co z Lukasem Podolskim. Ona odrzekła, abym spytał się Doktora Wajmana. Szybko zacząłem szukać Jego Gabinetu. Może po 5 minutach "Poszukiwań" znalazłem. zapukałem w drzwi i na słowo "proszę" wszedłem do Gabinetu. 
- Dzień Dobry. Ja chciałem się zapytać co z Lukasem Podolskim?
- a Pan jest z rodziny? -  Spytał lekarz
- Jestem... Jego.. Chłopakiem - Powiedziałem Niepewnie
- Więc Pana Partner Ma dużo szczęścia, Kilka centymetrów w prawo i Napastnik Postrzelił by go w Serce,  a wtedy od śmierci ratunku nie ma. Pan Podolski musi zostać w szpitalu kilka dni, a potem jeszcze na obserwacji tydzień. czyli mniej więcej za dwa tygodnie powinien dostać zwolnienie ze szpitala. 
- Dobrze dziękuje 
- a i jeszcze jedno. Czy Pana partner Ma jakąś rodzine? - Spytał lekarz
- Niestety Jego Ojciec Zmarł, Matka Wyjechała do Nowej Zelandii a Rodzeństwa Nie ma. Także w Londynie jestem tylko ja - rzekłem
- Dobrze. to tyle. 
- A i mogę się z nim zobaczyć? - zapytałem
- Niestety dzisiaj to jest niemożliwe. Jeśli chce pan się z Nim zobaczyć, to proszę przyjść pojutrze. jutro pacjent będzie miał robione Badania i prześwietlenia. 
- aha, to  w takim razie Dziękuje i do widzenia - powiedziałem i wyszedłem  z gabinetu. Następnie zadzwoniłem po taksówkę. Mniej więcej po 10 minutach Była. Wsiałem do niej i Pojechałem do Domu. Była już 22:30 więc szybko się umyłem. Potem Postanowiłem Zadzwonić do Wojtka Szczęsnego.
(rozmowa Aarona z Wojtkiem)

Siema Wojtek. Co tam u Ciebie?
- oo Cześć.  A no wiesz po staremu. a u Was jak tam?
- No powiem ci, Że nie ciekawie
- A czemu to?
- A no bo Lukas w Szpitalu...
- Co się stało?
- Byliśmy na spacerze no i jakiś bandyta biegł, najpierw wziął go za zakładnika, a gdy Policja Dała mu Radiowóz, który chciał  w zamian za uwolnienie go Postrzelił Lukasa i odjechał 
- A byłeś w Szpitalu? co z Nim jest?
- Właśnie przed 30 minutami wróciłem ze szpitala. No Lekarz Mówi, że gdyby dostał Pare centymetrów w prawo dostałby w serce no i wtedy by już umarł na miejscu. 
- O jezu....
- No masakra... A Słyszałem w Wiadomościach, że Na razie nie znaleźli tego bandytę
- takich dobrych ludzi takie okrucieństwa spotykają..
- no cóz. Nic Nie możemy temu zaradzić. Dobra Wojtuś ja kończe. Pojutrze jade do Lukasa, bo jutro ma cały dzień badania, prześwietlenia. Więc jak będę coś wiedział to się odezwe. Papa
- Okej Dzięki. pa

Rozłączyłem się i Polożyłem telefon na stoliku koło łózka, następnie ściągnąłem Koszulke, Spodnie i w samych Bokserkach położyłem się na łóżku. Długo Nie mogłem Zasnąć, ponieważ myślałem o tej sytuacji, Bałem się o Mojego Kochanego Lukasa... W końcu po długich zmaganiach Odpłynąłem do Krainy Morfeusza..